Starynietoperz

Będę opisywał tu raczej prozą, jak się żyje będąc niewidomym wózkowiczem głównie Poznańskich chodników, gdzie krawężniki częściej bywają wysokie niż niskie, a dla urozmaicenia co jakiś czas na środku chodnika wyrasta nie wiadomo po co latarnia. Zatem Miłej lektury!!!! Jak masz coś do mnie to zapraszam na: mareksuwezda@wp.pl

DNI

  • sobota, 13 października 2018
    • W skrytości myśli

      13 października 2018



      W skrytości myśli
      Starynietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Pędząc czas życia swego do przodu, często ludzie zastanawiają się, nad sensem własnego istnienia. Po co ja właściwie tu jestem? Co robię? i po co, to wszystko?
      Zdaje mi się, że odpowiedź z jednej strony jest śmiesznie prosta: by współuczestniczyć, a z drugiej strony, to jednak ta niewytłumaczalność bytu ludzkiego.
      Ja już chyba znalazłem swoje powołanie dawno temu, gdy się obudziłem, w Sówałkach. Dziś jednak utrwaliłem sobie tą myśl Po co? U mnie powołanie, jest chyba niewyszukane, po prostu żyć i pokazywać innym, że można, mimo jakichś tam ułomności, losu zawsze iść z uśmiechem i dobrym słowem przez życie. Dziękuję Zeusowi, i różnym innym boginiom za nakręcanie świata i porządku istnienia. Za to że jest tak jak jest, i pewnie, to głupie ale myślę, że jeżeli jest, jakoś , to pewne jest, że może być jeszcze gorzej. Pewnie, że lepiej też może być.
      szukać tych, którzy mają ochotę się wygadać i przyjmować to w głąb własnych uszu i tam gdzieś głęboko układać,. Problemy i świat, są jednym bytem, które bez siebie nie istnieją.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „W skrytości myśli”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      sobota, 13 października 2018 14:27
  • czwartek, 11 października 2018
    • Spojrzenie na wszystko stojąc obok

      11 października 2018



      Spojrzenie na wszystko stojąc obok
      Starynietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Eh, zbieram się coś znowu naskrobać i nie mogę, ale dziś pewnie kolejne coś się stworzy.
      Od jakiegoś czasu, u nas na Nadolniku chyba nie możemy, się dogadać z [...] z jakąś dwójką. Był czas że przy krawężniku, od strony ulicy, stawiał jeden z lokatorów swój motor, ale był on tak ustawiony, że no nie było się czego czepiać. Mi pasowało, bo przejeżdżałem sobie przy nim sprawnie, i gdyby nie sąsiadki pewnie jakieś że rzekomo mi przeszkadza, to pewnie by stał, bo to było, dobre miejsce. No niestety, Motoru w tym miejscu już nie ma, za to przy samej barierce od podjazdu do bloku, stoją od jakiegoś czasu, rowery. Nie jeden, tylko dwa, albo trzy czasami. Wychodzi powiedzenie, zamienił stryjek, pałkę na kijek.
      I bynajmniej teraz, rzeczywiście jest to niebezpieczne bo przejeżdżając przy krawężniku zewnętrznym, chodnika, czasami jedzie się po samej krawędzi tegoż krawężnika. Hm gdyby jeszcze rowery te były ustawione przy samej poręczy i przywiązane czymś, to myślę, że nie byłoby problemu ale czasami przy nich po ślepemu, w ogóle nie idzie przejechać. A zjeżdżać na ulicę, by objechać rowery, to działanie od tyłka strony, bo na chodnik później, jak krawężnik zrobi się wysoki to wydaje mi się powrót z ulicy, nie możliwy


      Gdy się chodzi - jeździ, widzi się otoczenie własnymi oczami, z własnego punktu widzenia. I to jest najlepsze, bo nie obarcza się nas żadnym poglądem. Sprawa wydawać może się nieco inaczej gdy mamy do czynienia z opinią czyjąś, i bynajmniej całkowicie różną o swoim zdaniu na przykład czegoś, lub kogoś. No ale to tak negatywnie, a pozytywnie, też czasem się zdarza, ale to chyba rzadziej. Ostatnio dowiedziałem się, że jestem wulkanem pogodnego usposobienia. Hm, nie mnie to oceniać, bo mogę się mylić. No przynajmniej wiem że na pewno zdanie o sobie mam gorsze niż tu
      http://pierniczymotorniczy.pl/?p=997, ale jednak czasami miło się robi, jak się poczyta że się nie jest do cna złym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 października 2018 11:07
  • czwartek, 04 października 2018
    • Kilka po koncertowych myśli

      4 paźdzziernika2018



      kilka po koncertowych myśli

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Budzimy się, budzimy: patrzymy za okno a to już czwartek, czwarty października. Czas więc napisać kilka słów, o wczorajszym koncercie.
      Impreza fajna, trwała koło dwóch godzin, podzielona była na trzy, jakby części: w pierwszej dziewczyna ładna , w białych kozakach do kolan i sukience tunikowej, jak opisywała moja audiodeskrybcja, zagrała 4 swoje kompozycje muzyczne. W drugiej części był zespół złożony z dwóch dziewczyn absolwentek i dwóch wykładowców z Kalisza
      niniejszy zespół też wykonał cztery utwory z muzyki nowoczesnej, no i w końcu Mezo.
      Odczucia po koncertowe, są mieszane, i to mówię otwarcie Nie zależnie od tego czy wykładowcy tu też zaglądają, błądząc po bezmiarze internetu, czy nie.Po pierwsze osobiście wydaje mi się, że takie połączenie materiału, który był tam przedstawiony, co tu mówić dużo był jakby nie patrzeć dość wybuchową mieszanką. Z razu gitarzystka, potem zespół który śpiewał i grał tylko na własnych głosach znaczy wydawali dźwięki instrumentów ustami, no i na koniec Mezo.
      inna sprawa to to, że już samo połączenie hipchopu, czy rapu, z aulą uniwersytecką, tak trochę się gryzło. od samych występujących słyszałem że takie połączenie jest trochę z kosmosu.hm, Mezo pewnie jakby wystąpił w jakimś pubie i to nie w środę, a piątek, to mógłby pobić na głowę wczorajsze wydarzenie.


      Ale ogólnie muzyka fajna, tylko jak można było się spodziewać, słuchaczy było mało. Nie jakoś przeraźliwie, ale połowy sali na pewno nie było, może jedna trzecia sali zajęta.
      Ale na zakończenie wypada napisać, że może co prawda jeszcze nic nie widać,, jednak po koncercie miałem okazję zamienić kilka zdań z prorektorem i padła cicha obietnica, że na gwiazdkę, będę miał nowy wóz. To był pierwszy z zaplanowanych koncertów na sto lecie uam i na każdym coś tam ma być zbierane, a ponad to jakaś fundacja będzie chciała pomóc uzbierać te środki i podobno jakiś numer konta ma być stworzony na mój wózek.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 października 2018 11:12
  • wtorek, 02 października 2018
    • Mezo zagra w Auli Uniwersyteckiej na 100 lecie uniwersytetu Poznańskiiego

      26 września 2018



      UAM. Mezo zagra na koncercie inaugurującym 100-lecie Uniwersytetu Poznańskiego. Pieniądze z biletów - na zakup wózka dla Marka Suwezdy
      Violetta Szostak

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      "Hej Studenty! Poznaniaki! Wielkopolanie! Rodacy! Jako absolwent politologii UAM będę miał przyjemność zainaugurować muzycznie nowy rok akademicki! Zapraszam!" - napisał Mezo na FB. Dochód z biletów zostanie przekazany na zakup wózka elektrycznego dla studenta UAM Marka Suwezdy. Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu Koncert odbędzie się w środę 3 października o godz. 18 w auli UAM przy ul. Wieniawskiego. – Wystąpi nasz absolwent, Jacek MEZO Mejer z zespołem oraz wykładowcy, studenci i przyjaciele Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego UAM w Kaliszu – zapowiadają organizatorzy. Koncert będzie tłumaczony na język migowy. Bilety – cegiełki w cenie 15 zł – sprzedawane będą przed koncertem. Całkowity dochód z biletów przeznaczony zostanie na zakup wózka elektrycznego dla studenta UAM Marka Suwezdy. Sponsorem koncertu jest firma KREISEL. W bonusie straciłem też wzrok

      – Ja się cieszę każdym dniem, który mam. Tym, czego nie mam, też się cieszę. Bo nie można mieć wszystkiego – mówi Marek Suwezda. Porusza się na wózku i nie widzi.


      Miałem 6 lat, we wrześniu miałem iść do zerówki i pojechaliśmy z tatą po zakupy – z Węgorzewa, gdzie mieszkałem, do Kętrzyna. Tornister, trampki, zeszyty. No i jak już wracaliśmy do domu, wysiadając z autobusu, po drugiej stronie ulicy zobaczyłem mamę z moimi siostrami. I się wyrwałem. Tacie z ręki. Za daleko nie dobiegłem. Skończyłem pod kołami samochodu. Ja zostałem na miejscu – prawie na miejscu, bo przerzuciło mnie przez ulicę – a kierowca uciekł – opowiadał w tekście, który publikowaliśmy w „Wyborczej”. – Potem nudne medyczne historie: szpital w Suwałkach, dziewięć miesięcy leżałem nieprzytomny, dwie operacje, wybudzenie... Na skutek wypadku doznałem czterokończynowego porażenia. W bonusie straciłem też wzrok. Jak się obudziłem, nie mogłem chodzić i nie widziałem prawie nic. Gdy mnie wypisali do domu, byłem w postaci siedzącej, a dokładniej mówiąc w leżącej, bo żeby siedzieć, musiałem być przywiązywany pasami. Potem Konstancin, dobre sanatorium, które stawia ludzi na nogi. Mnie też chcieli postawić, ale byłem opornym materiałem. Zrobili mi dwie operacje kolejne, trochę naprostowali nogi, żeby bardziej przypominały ludzkie, bo stopy miałem pionowo, nie mogłem normalnie stanąć, tylko na palcach. W Konstancinie rozpocząłem szkołę. Na pierwszej lekcji nauczycielka zapytała: „A dlaczego nie masz zeszytu?". Ja: „Bo jestem niewidomy". Nauczycielka: „To co my z tobą będziemy robić?". Po dwóch latach znaleziono dla mnie ośrodek w Owińskach.  Autor artykułu, Marek Suwezda, w Instytucie Filozofii UAM przy ul. Szamarzewskiego. Na drzwiach opis pokoju brajlem Czytaj także: Jak rozpocząłem w Poznaniu operację "Brajl"

      Nie rozczulajcie się nade mną


      W Owińskach Marek skończył zawodówkę, a potem liceum. Przyjechał na studia do Poznania. Studiował najpierw filozofię, potem socjologię, pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, był stażystą w poznańskim oddziale "Wyborczej". Mieszka w Poznaniu sam. Sam się utrzymuje. Porusza się po mieście samodzielnie – na wózku, z białą laską. Rzadko sam poprosi o pomoc. – Wspomniałem o tym wózku Ani Rutz [pełnomocniczka ds. osób z niepełnosprawnościami na UAM – red.]. Ale nie myślałem, że zrobią dla mnie koncert – mówi Marek. – Od 10 lat jeździłem na używanym wózku elektrycznym. Ledwo zipał i ostatnio się rozkraczył. Teraz mam pożyczony od kolegi, który wyjechał za granicę – opowiada. Wózek elektryczny, którego potrzebuje, kosztuje 17 tys. zł. Nie udało mu się dostać dofinansowania z żadnej instytucji. – Cieszę się z koncertu, z pomocy. Jasne! – mówi Marek. – Tylko nie chciałbym, żeby się rozczulano nade mną –
      uśmiecha się.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Mezo zagra w Auli Uniwersyteckiej na 100 lecie uniwersytetu Poznańskiiego”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 października 2018 14:34
  • środa, 26 września 2018
    • O zawodzie kierowcy mpk, Poznańskiej Śródce, oraz ostatecznym ałcie z akademika

      26 września 2018



      O zawodzie kierowcy mpk, Poznańskiej Śródce, oraz ostatecznym ałcie z akademika
      Starynietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Od wielu lat, poruszam się mpk Poznańskim: najpierw to były tramwaje głównie tramwaj numer dwa , potem na zmianę z autobusami, a teraz jakoś od ośmiu lat są to raczej autobusy. To oczywiście z jasnego powodu, a mianowicie takiego, że właśnie autobusy posiadają rampy do wjazdu wózkami elektrycznymi. Rzecz jasna, że nie wszystkie, chociaż ostatnio i tramwaje się pojawiają z platformami i nawet miałem okazję z takiej platformy w tramwaju, raz skorzystać przy wyjeżdżaniu z tramwaju.
      Po przeprowadzce z Ul Piątkowskiej na Nadolnik 15, dostrzegam w autobusach może nie wszystkich, ale przynajmniej linii 85 ze Śródki na Sobieskiego , że autobusy podjeżdżają na stanowisko swojego oczekiwania na pasażerów, i od razu startują w drogę. Ni chuj nie kumam, że niektóre pojazdy, nawet drzwi nie otworzą, chociażby na moment, by pasażerowie wsiedli, którzy czekają, albo przynajmniej potencjalnie chcieli by czekać na niego. Ten rusza i zastanawiam się tylko, jaki jest tryb myślenia kierowców o pasażerach?
      Może że a co tam stanę na parkingu po trasie i kto mnie zauważy i wsiądzie, to jego, a komu nie będzie dane zobaczyć, to się obliże smakiem szybkiego kursu. Albo może po prostu pusty autobus startuje z dworca, bo n.p. góra płaci kierowcom, za jak najmniejszą liczbę osób przewiezionych? Nie logiczne? Wiem ale nauczyłem się, że nie wszystko jest logiczne.
      W ostatni miniony poniedziałek, ostatecznie opuściłem campusowe ramy akademików Zbyszko i Jagienka. Przedłużałem to odcięcie pempowiny trzy razy, ale w końcu postawiłem na swoim i nie mogę aż tak ulegać innym i siedzieć w aka, mając mieszkanko. Co prawda hektar od centrum, ale jakoś daje się dojechać. Poduszka do bagażnika, i do przodu. trzeba zacząć się oswajać z takimi długimi przejazdami. Z drugiej strony, podróż trzy godzinna, to pryszcz w porównaniu tego co trwa podróż do domu na mazurach. Tam to jest dziewięć godzin.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      środa, 26 września 2018 12:15
  • piątek, 21 września 2018
    • długi dzień

      21 września 2018



      Długi dzień, i wreszcie spokój
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Co prawda, bardzo długi dzień to był, ale już żem na Nadolniku i za raz do łóżka.
      Udało mi się dziś aktywować kartę w sklepie społem na głównej u nas na Nadolniku , i jak teraz udało mi się przed wczoraj odnaleść do niego drogę, to myślę, że to dobra opcja dla dzielni.
      Niniejsza karta, jest do zbierania punktów. Za pięć złoty jest chyba jeden pkt. Może kiedyś uzbieram na coś i coś się mi dostanie.
      No to na dziś drodzy tyle, jutro napiszę więcej

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      piątek, 21 września 2018 20:39
    • Chwile dla, których warto żyć

      20 września 2018



      Nieliczne chwile dla których życie nabiera sensu
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Człowiek żyjąc w biegu - pogoni za kasą , lub karierą traci sens a także cel życia.
      Nie warto jest nastawiać się, na codzienną adrenalinę i przyjemności. gdyż potem one powszednieją, Bo to te nieliczne chwile, które przytrafiają się człowiekowi w trakcie, dają takiego kopa, sens życia. Sprawiają, że życie ma ogień .

      Rano dziś jadąc z domku na Śródkę, jakiś gbur kierowca mnie wpuszczał do autobusu. Nawrzeszczał na mnie za to że stałem z przodu - tam gdzie zatrzymują się przednie drzwi, a powinienem stać, wg niego: tam gdzie przypadają środkowe drzwiczki. No cóż, Zawsze stoję tam gdzie autobus ma przednie drzwi by kierowca widział że chcę wejść do autobusu, i prawie nigdy nie było takich problemów.
      No nic, ruszyliśmy, gdy dotarliśmy na Śródkę, pożegnałem się i poleciałem na autobus siedem osiem, którego nie było, więc się spokojnie ustawiłem i stałem pokornie. O ósmej dwadzieścia osiem, podjechał siedem osiem, kierowca wyłączył silniki i wyszedł przednimi drzwiami - O dziś ty tutaj? Skąd wracasz? - wyrzucił z siebie, jakby cieszył się, że z nim jadę. Odpowiedziałem, że przeprowadziłem się i mieszkam przy głównej teraz, więc jeżdżę do pracy przez Śródkę. On Szybko nie pytając się nawet, czy z nim jadę otworzył pomost w autobusie, pomógł mi z radością w głosie wjechać do środka, a gdy powiedziałem, że
      - jakby dało rady na kosmonautów, też otworzyć, to byłoby bardzo mi miło? . -

      Pan kierowca z wesołym,zaangażowanym głosem, odpowiedział, że
      - No pewnie, że się da. cały Poznań chyba zjeździliśmy razem. -
      Zamknął pomost i poszedł na swoją przerwę. Dla takich, nieoczekiwanych chwil, życie nabiera blasku! to to co daje Wiarę, że ludzie nie do końca spsili się i że zdarzają się jednostki, które potrafią nie tylko dobre słowo z radością mieć na każdą chwilę, ale też najwyraźniej, potrafią cieszyć się, życiem, i tym co robią, w pełni. A to rzadkość. Jest wielu kierowców, ale w tym gąszczu znaleźć kilku po sobie takich, jest rzeczą chyba niewykonalną. Zwykle tacy ponurzy, najeżeni, ale w sumie to ich praca i też nie wiadomo, co na drodze się stało, że są tacy, jak są.

      A z innej beczki, zastanawiam się, gdzie ustawia się autobus osiem pięć przed wjechaniem na stanowisko. Od kilku dni, jestem świadkiem szczególnie rano , że podjeżdża na stanowisko, i za moment odjeżdża. Nawet drzwi nie otwiera. No taka wyjebka.
      Czy aż tak się mu śpieszy? A może pasażerowie się załadowali, już w przedbiegu, gdy oczekiwał na wjazd na stanowisko? Muszę się dowiedzieć, by mieć alternatywę do poruszania się po mieście Chociaż, prawda jest taka, że z platformą dla wózków osiem pięć, jest tak mało, że siwa głowa boli.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      piątek, 21 września 2018 05:30
  • środa, 19 września 2018
    • Myśli, myśli i przemyśli

      19 września 2018



      Myśli, myśli, i przemyśli
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Od samego rana, postanowiłem dziś działać. Nie robić sobie wolnego, i mimo, że skończyłem zlecenie, to pomyślałem sobie, że nie warto siedzieć kołkiem, na Nadolniku. Może by pojechać do akademika, trochę szuflą porobić, i zostawić tylko to co ostatecznie wezmę w czwartek, albo piątek do siebie. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Już o siódmej byłem na przystanku, i czekałem na coś, co mnie zawiezie na Śródkę, by przesiąść się w osiem pięć, albo siedem osiem.Jeden autobus podjechał, ale to taki jakiś po zastosowaniu wzoru skróconego mnożenia , i mimo że kiwnąłem że będę wsiadał, by kierowca wysiadł i wyciągnął podjazd, to kierowca, ani śmiał się ruszyć. Otworzył na moment drzwi, wysiadła jedna osoba, jedna chciała wsiąść, ale niestety nie zdążyła, bo szybko drzwi się zwarły, i autobus szybciutko odjechał. Pięknie było patrzyć, jak nie tylko mi nerwy drgają, jak mnie nie zabiorą kierowcy, ale też pełnosprawnym przytrafia się to czasami. Pani która chciała wsiąść, obrzuciła autobus taką sałatką mięsną,, że nawet najbardziej zdegenerowany łobuz nie powstydził by się.
      Niedługo potem przyjechał kolejny, i tym razem kierowca wyszedł i najzwyczajniej w świecie otworzył pomost, pytając się retorycznie - Na końcówkę jedziesz? - Po czym ruszyliśmy. Na Śródce podziękowałem, za miłą atmosferę, i pognałem zobaczyć co stoi gotowego do startu. Osiem pięć, nie było, siedem osiem był, ale bez platformy, i gdy zacząłem się kręcić po peronie, zauważył mnie dyżurny ruchu i powiedział" No sory, wszystkie autobusy jeżdżą na razie bez platform. Nawet osiem trzy, jest starym rupciem, ale następny siedem osiem, będzie już z platformą. Jak poczekasz to będzie fajnie. Skinąłem głową, że nie ma problemu. Że jak trzeba poczekać, to co poradzić? Po dwudziestu pięciu minutach przyjechał i po ustawieniu się na stanowisku, kierowca wyszedł tyłem autobusu, podszedł do swojej budki na dworcu, a tam dyżurny mówi, Mógłbyś otworzyć temu człowiekowi na wózku pomost, bo czeka już czterdzieści minut?
      I kierowca wrócił, otworzył pomost i gdy się usadowiłem na miejscu, poszedł do swojej kanciapki. Po przerwie regulaminowej wrócił tak samo jak wyszedł, podszedł do mnie i spytał" Jedziesz na kosmonautów? Skinąłem głową, że tak, no i śmignęliśmy.. Na Osiedlu Kosmonautów wypuścił mnie Pan kierowca. Podziękowałem z uśmiechem i zająłem się czekaniem na coś, co dowiezie mnie stąd na słowiańską Czyli sześć dziewięć, siedem jeden, lub osiem dwa. Przyjechał pierwszy sześć dziewięć, więc się ładuję przy pomocy kierowcy. Chwila w autobusie, i wysiadam na słowiańskiej. Pytanie : gdzie chcę jechać, ale po krótkim zastanowieniu, decyzja podjęta, że jadę trochę ogarnąć pokój w aka. Wyniosłem 2 worki śmieci i koło piętnastej skoczyłem sobie szesnastką na Teatralkę, bo miałem kolejny zastrzyk.
      Ech, dłoń Pani Grażyny to cudo, jeśli chodzi o robienie zastrzyków. To nawet nie wiesz, jak, gdzie i kiedy.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      środa, 19 września 2018 21:36
    • Radość?

      19 września 2018



      RADOŚĆ?:)
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Ech te życie, ech zdrowie
      - przyszło tak nagle - ktoś ci dziś powie
      A zawżdy chwytasz się każdej chwili,
      wcale nie myśląc: co, będzie w niższej mili .

      Zapatrzonych ucz masz w głowie pamięci chwile
      po jedno niechętne rozstaniu, z czasem kwilące,
      lecz jednak nie wszystko znać na ziemi moje,
      i prawda że przegram ale się nie poddam życiem swojem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      środa, 19 września 2018 03:30
  • wtorek, 18 września 2018
    • Chrzest stał się faktem

      18 września 2018



      Chrzest stał się faktem
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Jak to mówią, jak się nie po pieprzy, to się nie po lepszy.
      Wyjechawszy dziś rano do pracy z akademika, nie przypuszczałem, że to dziś jest dzień, w którym, mój nowy sprzęt będzie miał chrzest bojowy.
      Wracając już po pracy, wstąpiłem jeszcze do czytelni dwu wydziałowej biblioteki bo to już po woli zbliża się termin zwrotu książek, a nie chcąc bulić, staram się pamiętać o terminach. Gdy żwawo gnałem, bukowską na przystanek polna szpital, na autobus sześć dziewięć, by dojechać do zamku, musiałem gdzieś zgubić nakrętkę od nóg mojego smoka. Do autobusu jednak wjechałem bez kłopotów,ale gdy wysiadłem na Zamku i zdążałem do biblioteki uniwersyteckiej, okazało się że do celu, nie było mi dane dojechać. śmigacz zgubił buty na przeciw punktu z szybkim jedzeniem, na ul Fredry. Ale nawet nie musiałem sam się otrzepywać, bo za raz podbiegło trzech mężczyzn, i złożyło nogi śmigacza do kupy. No ale jak to pech, to pech - z racji, iż zgubiła się nakrętka mocująca przednią ośkę do całego ramowania wózka, to dalsza droga, była nie możliwa.
      Zadzwoniłem po kolegę, i przyjechał swoim śmigaczem, po czym przywiózł mnie do domu. Jednak mogłem przewidzieć że coś się stanie, bo gdy skręciłem z ulicy wzdłuż zamku,w prawo w Fredry, to co jakiś czas przy murze stali jacyś ludzie na baczność. Po cholerę stali, to nie wiem?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 września 2018 17:37
    • Jak można dyskryminować szkoleniami

      4 grudnia 2016



      Jak można dyskryminować szkoleniami
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl





      Jak można dyskryminować szkoleniami stary nietoperz Witajcie Kochani, I tak jak powyżej, to przykład jednego z takich szkoleń, które by niewidoma osoba zaliczyć osobiście miała, powinna wejść na powyższą stronę, zalogować się swoimi hasłami i loginami to jeszcze można wykonać , a następnie przeczytać zamkniętą dla programów mówiących, używanych przez osoby niewidome prezentację. Jakie jest rozwiązanie? jest ich kilka. Po1. można po wejściu na stronę gdy się wejdzie na szkolenie, przejść tabulatorem, przez całe szkolenie, klikając tylko sześć razy na przycisk dalej, a następnie się dochodzi do przycisku, zaliczenie . Gdy tu się przyciśnie enter to za 2 miesiące prawdo podobnie powinno się pojawić zaliczenie na koncie studenta. mało wyszukane, ale jeżeli komuś nie zależy na wiedzy tylko na formalności, to można to polecić. przy czym nie każdym gadaczem można poradzić sobie ze stroną z powyższego szkolenia . PO 2. MOŻNA ZAPŁACIĆ ALBO DOGADAĆ SIĘ Z WIDZĄCYM BY TO ZROBIŁ ZA NAS. Podając mu swoje dane dostępowe. szybko bezstresowo ale z pewnym dyskomfortem sumienia. Czy wreszcie po 3. można usiąść z kolegą koleżanką i pod twoje dyktando ona będzie zaznaczała. tylko że to jest najgłupsze rozwiązanie bo i tak nie wiesz co widzący zaznacza, bo po prostu prezentacja jest nie czytana dla ciebie, więc to tak samo jak byś nie uczestniczył przy tym.
      A nie no, przepraszam jest jeszcze możliwość umówienia się z biblioteką uniwersytecką na Ratajczaka biorąc ich pewnie na litość, że jesteś ślepy i że masz same kłody przed nogami, i pracownik w umówionym terminie ci może przeprowadzić szkolenie na miejscu w bibliotece.

      Tak tak. i teraz można by zakończyć to kwękanie, jednym zdaniem o niedostępności, ale jednak byście czytelnicy doświadczyli myślenia mojego, to tak. Pomyślcie sobie: uczelnia daje coś studentom rezygnując z czegoś. Taki Kowalski, siada na dupę na fotel, bierze kawę bo jeszcze jest przed 22 włącza komputer, czyta albo nie i zaznacza przyjmując do wiadomości że już wie co przeczytał. A ślepy, nie no. ślepy jest przecież sam sobie winien że studiuje, że jest ślepy z przymrużeniem oka i dlatego najlepiej, jak weźmie dupę w troki i pokwapi się do biblioteki i tam wysłucha smutnej Pani co ma mu do powiedzenia. Nie ma problemu oczywiście dla wszystkich widzących ze szkoleniami elearningowymi,bo co to za problem widząc, obejrzeć i zaliczyć. No cóż nie wszyscy, jednak mają takie szczęście bycia widzącymi, i tak jak już wcześniej proponowałem by oślepiać pracowników miasta, myślę że co poniektórym pełnomocnikom, też by to się przydało, no ale nie ważne, nie o tym. Z racji, że jestem na pierwszym roku studiów na pedagogice, musiałem przejść tę samą procedurę szkoleń którą już rzecz jasna przechodziłem 3 krotnie we wcześniejszych latach. I raz to na Filozofii, ale to jeszcze było stacjonarne, takie że się szło do biblioteki dajmy na to jeżeli mówimy o szkoleniu bibliotecznym, a potem po wysłuchaniu co Pani mówiła się miało jakiś tam egzamin i gotowe. II na socjologi licencjackiej to już było szkolenie elearningowe i jego jakoś nie zaliczyłem bo nie umiałem okiełznać prezentacji którą trzeba było przeczytać by zaliczyć szkolenie. III. Na magisterce socjologicznej też tego nie przeszedłem, bo taka sama sytuacja była z dostępnością dla niewidomych. No bo przecież uam to uam i tu studiują tylko widzący albo co najwyżej niedowidzący. A ślepych, tu nie ma... Po prostu solipsyzm. IV.szkolenie biblioteczne tym razem, jakoś udało mi się przejść i zaliczyć. I mimo nie przeczytania ani jednego słowa na pięciu prezentacjach w szkoleniu elearningowym, podszedłem tak jak starości nie którzy po zaliczeniu tego cuda doradzali. Tego się nie czyta. Tam się przechodzi na dalej, dalej, dalej, dalej i tak się kończy szkolenie. i tak też zrobiłem. Więc te szkolenie już po wielkiej głupocie mam od haczone, i jeżeli chodzi o szkolenia chciałbym by wybrzmiało na moim blogu donośnym echem, że to jest najgłupsza rzecz jaką uam robi, gdyż chyba jeżeli wymagasz od wszystkich czegoś, to sprawiedliwie jest równo traktować wszystkich a gdzie tu równe traktowanie. No ale nie ważne. Innym szkoleniem też elearlningowym w którym prezentacje są niedostępne, to szkolenie bhp, ale to mam zaliczone tak samo jak na socjologii na chłopski rozum. I nawet jestem z siebie zadowolony, bo jak w tamtym roku, tak i teraz udało mi się uzyskać siedemdziesiąt procent prawidłowych odpowiedzi w bhp. No tylko że w wypadku szkolenia bhp, by zaliczyć to to prócz przeczytania prezentacji, był test do rozwiązania, z jakimś tam limitem czasu i dozwoloną liczbą podejść dwóch. Swoją drogą ciekawe co stało by się, gdybym dwa podejścia oblał? Czy miał bym jakiś warunek ze szkolenia, termin poprawkowy, czy coś No ciekawe. No więc za szkolenia to chwała mózgowi świata. Zastanawiam się tylko któremu pełnosprawnemu, chciało by się tak gimnastykować z życiem jak w przypadku chociażby Niewidomych? Ilu takich znalazłoby się? No tak, bo dajemy Ci np: możliwość zaliczenia szkolenia w domu, siedząc na dupie na fotelu przed kompem, może pijąc kawę, a gdy się powie, że, dajemy ci możliwość zaliczenia szkolenia w domu z przed komputera ale jednak nie. Ty jesteś wybrany i ty pójdziesz zaliczyć stacjonarnie w bibliotece, bo np, oślepiliśmy cię a nie przewidzieliśmy że będziesz zdawał na studia. To trochę marnie widzę taką sprawiedliwość. Bo przecież są dobrzy, ale nad nimi są lepsi. Są ludzie, ale nad nimi są NAD LUDZIE, itd itd.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 września 2018 12:25
    • jak cisyo zgrozo zmieniły się w tuje

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 września 2018 12:12
    • Kuriozalne wypowiedzi poznańskich urzędnikuw o dostępności ronda Kaponiery

      15 września 2016


      jak masz coś do mnie, to zapraszam pisać mejle na: mareksuwezda@wp.pl


      Kuriozalne wypowiedzi poznańskich urzędników o braku dostępności poznańskiego Ronda Kaponiera po skończonym remońcie dla niewidomych stary nietoperz Remont Poznańskiej Kaponiery trwał 5 lat. I mimo prób wpływania na miasto przez środowisko Osób niewidomych, by kaponiera była dostępna także dla osób niepełnosprawnych wzrokowo, okazuje się, po zakończeniu remontu, że kolejny raz zdanie niedowidzących i niewidomych, zostało pominięte, albo nawet zbagatelizowane. Co prawda osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich, mają windy, które nawet jeszcze działają o tyle o niewidomych znowu zapomniano. a pamiętna wizja lokalna na jeszcze wtedy remontowanej kaponierze z urzędnikami w marcu bieżącego roku, nie wskazywała na takie przegięcie ze strony wykonawcy. No chyba, że niewidomi, nie są niepełnosprawni. Wykonawca, jak i projektant zapewniali, że zrobią wszystko co mają zaznaczone w wytycznych, tj. prowadnice czyli szyny prowadzące niewidomego do ważnych punktów Listwy ostrzegawcze w żółtym kolorze dla niedowidzących przed groźnymi terenami, takimi jak początki schodów, czy przed krawędziami peronów. Makiety dotykowe by poznać możnabyło wygląd Kaponiery przez niewidomych. Czy w końcu oznaczenia wyjść z tunelu w alfabecie Brajla. Co z tego zostało zrobione, Po niemiecku mówi się null, czyli zero . Można podsumować, kto zyskał na Kaponierze: Po pierwsze piesi: dostali dwa rodzaje schodów. Po drugie rowerzyści: Oni dostali cokolwiek nowych ścieżek rowerowych. Samochody: pewnie tak ale to będzie można odczuć za jakiś czas, ale jasne jest że jeździ się już im pewnie inaczej niż przez 5 lat. No i wózkowicze czyli osoby poruszające się wózkami inwalidzkimi, a także matki z dziećmi I wszystko. Wg subiektywnego odczucia nietoperza, bubel jakich mało. A do tego załamuje wypowiedź Macieja Wudarskiego, wiceprezydenta miasta poznania, - Nie do końca się zgodzę z zarzutem, że Kaponiera jest nieprzyjazna niepełnosprawnym. Jest tam mnóstwo udogodnień: windy, schody ruchome - podkreśla. A windy za drzwiami i brak oznakowania dla niewidomych komentuje tak: - Trudno mi powiedzieć, dlaczego nie było ich wcześniej w projekcie. Nie umiem też powiedzieć, dlaczego ktoś tak wymyślił windy. I gdyby to były jakieś tam fanaberie jednego czy drugiego powiecmy Suwezdy, to przymknięcie oka by było możliwe, Jednak o dostępności także niewidomych w pełni do zasobów miasta muwi już Konwencja ONZ A mianowicie: artykuł 9. Konwencji ONZ punkt 2. d. 2. Państwa Strony podejmą równiesz odpowiednie środki w celu: (d) zapewnienia w ogólnodostępnych budynkach i innych obiektach oznakowania w alfabecie Braille’a oraz w formach łatwych do czytania i zrozumienia. Ale na to do puki nie oślepi się jednego, czy drugiego urzędnika zajmującego się daną inwestycją nic nie będzie można poradzić. Tak więc możemy tylko o tym pisać, pisać, i pisać. A potem czytać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 września 2018 12:01
  • poniedziałek, 17 września 2018
    • Ogarnięcie nowego przejścia dla pieszych, na Nadolniku w Poznaniu

      17 września 2018



      OGARNIĘCIE NOWEGO PRZEJŚCIA NA NADOLNIKU - MAŁE ZWYCIĘSTWO
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz: mareksuwezda@wp.pl



      Hejo,
      Od kilku dni, gdy jestem u siebie, na nadolniku a dokładnie gdy zdążam z autobusu, z przystanku Rynek Wschodni przechodzę przez przejście przez ulicę Główną, nie po przejściu ze światłami i matami wypukłymi, ale jakieś pięć dziesiąt, osiemdziesiąt metrów dalej.

      Wysiadając na przystanku, skręcam w lewo i za jakiś czas jest na wprost przejście dla pieszych ale ono się nie liczy, bo jest małe i mały na nim ruch jest.. Jednak niniejsze przejście, ma zadatki na skrzyrzowanie niczym Marszałkowskiej, w warszawie. Światła z dźwiękiem, krawężnik obniżony, jak nie w Poznaniu. Aż chciało by się napisać małą literą, ale co tam, niech mu tam będzie.
      Idąc dalej prosto, po lewej mijamy za jakieś 15 metrów, przejście dla pieszych, które też jest ze światłami dźwiękowymi, obniżonymi krawężnikami, ale dodatkowo jest przed przejściem wyłożona wypukła mata. Idziemy dalej, i po jakichś pięćdziesięciu, może osiemdziesięciu metrach, jest kolejne przejście po lewej przez tę samą ulicę główną, tylko że tu, ani świateł dźwiękowych nie ma, ani zwykłych nie ma. Jest tylko wymalowana zebra na drodze, i ustawione, wysokie dwa słupki na szerokość pasów. Po niewidomemu można przejście owo namierzyć, tylko z dużą wolą wytrzymałości psychicznej. Machając laską po drodze można kilka samochodów machnąć. bo stoją na poboczu, niczym panie z najstarszego zawodu.
      Wcześniej chodziłem przez te przejście ze światłami i matą, ale w pewnym momęcie z jednego domu strasznie wystają na chodnik schody, i za każdym razem, na nich się zatrzymywał mój śnieżno czarny smok Kazimierz, który przez nielicznych, zwany był śmigaczem.
      No cóż ale teraz chodzę tym drugim przejściem, bo projektanci którzy w poznaniu projektują, a potem budowniczy, którzy budują, w czymś co mają na karku, i czym powinni myśleć, noszą pewnie kanapki na drugie śniadanie. Czym zatem myślą, nie chciałbym się domyślać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 września 2018 09:06
  • piątek, 07 września 2018
    • JAK HYDRAULIK, DOSTAŁ KOPA OD LOSU. NAWET JEŚLI NIE MOŻESZ CZYTAĆ CZARNODRUKU, TO POWINIENEŚ JEDNAK CZYTAĆ maczkiem

      7 września 2018



      JAK HYDRAULIK, DOSTAŁ "KOPA" OD LOSU. NAWET JEŚLI NIE MOŻESZ CZYTAĆ CZARNEGO DRUKU, TO POWINIENEŚ JEDNAK CZYTAĆ WSZELKIE INSTRUKCJE W CZARNODRUKU
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...



      JAK HYDRAULIK, DOSTAŁ KOPA OD LOSU. NAWET JEŚLI NIE MOŻESZ CZYTAĆ CZARNODRUKU, TO POWINIENEŚ JEDNAK CZYTAĆ maczkiem

      Starynietoperz


      Od długiego czasu, mieszkam w akademikach, no w końcu bycie studentem, jakoś to mi umożliwia
      . Na początku była to Jowita, na zwierzynieckiej, Jagienka - przez rok, 2 lata Zbyszko, i teraz od 4 lat znów jest to jagienka. Więc wciągu tego czasu, można się nauczyć obsługi każdego sprzętu. Dogadywanie się z każdym, ułatwia funkcjonowanie nawet zatwardziałym "Markom". Cały problem, w tym że nie każdy "zatwardziały", to marek, a czasami zdarza się niestety, że jest, to Irosław, czy Jan, który tylko po to pracuje by sprowadzać wszystkich do "parteru". Wczoraj poszedłem zrobić ogarnięcie swoich unoranych lumpów, wrzuciłem do pralki je, zamknąłem, włączyłem, potem wybór programu, przycisk start i na końcu żeton wrzucam, tak jak zawsze od wielu lat. ale żeton nie opada i pralka ani myśli zmienić ten stan rzeczy. Poszedłem kupić kolejnego żetona, i uwierzcie mi, że rzeczywistość się zaklęła i nie ruszyła. No cóż. - Pomyślałem sobie. Wykorzystałem dzienny przydział monet, więc trza zgłosić awarie zgłosiłem, że pralka łyka żetony i nic się nie dzieje, portier wpisał, i poszedłem sobie do arbajtu. Wracam po południu, zmęczony, a tu przy recepcji, wita mnie hydraulik, i z miejsca, - co tam zepsuło ci się w pralce, która się nigdy nie psuje?. Więc opowiadam od początku, a on mi na to, że - Jak nie umiesz prać, to zawsze trzeba przeczytać instrukcję obsługi. - po czym poszedł sprawdzić czy nie kłamię. Czy rzeczywiście żetony łyka - przy okazji otworzył pralkę i wyjął moje lumpy. - Ale to jest dziwne, bo w żetonowniku pralki, nie ma żadnego żetona, a dziś nie było prań prócz twojego i nikt nie wybierał żetonów. Czy jesteś pewien, że na pewno prałeś dziś, a nie wczoraj? - - Tak jestem pewien, że dziś przed szóstą pranie chciałem wstawić i ząka złapałem za ogon. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Pan hydraulik, poszedł z powrotem, postukał, po pukał, i moje 2 żetony po chwili się znalazły, ale rzeczywiście po mnie nikt już nie prał. Może lepiej, bo pralka mogłaby nie wytrzymać.
      Najfajniejsze w tej całej potyczce , było to, że łosie wszystkie wiedzą w aka, że nie widzę, ale czytać w czarnym druku, to najchętniej daliby mi maczkiem No za chuja nie daje się uświadomić, że jeżeli chcą bym czytał instrukcję obsługi, to chociaż mogliby nie wiem, jakąś dostępną wersję powiesić gdzieś. (o wersji brajlowskiej, to nawet nie myślę), bo to i za sto lat zapewne nie błyśnie nikomu, tu że a no jo, ten ślepy nie przeczyta, bo jest przecież ślepy, może zatem wydrukujmy tak, by mógł przeczytać sobie. (no ale w akademikach tak naprawdę nikt pewnie nie wie że coś takiego jest, jak dostępność, i co ona w ogóle oznacza). Więc musi być tak, jak jest, na Irosławów nie ma mocnych, którzy wiedzą zawsze wszystko najlepiej, i nie potrafią zrozumieć, że coś może komuś nie działać (no bo przecież ładnie wygląda, to znaczy, że działa.

      Więc podsumowując, z błotem nie dałem się zmieszać Panu Irosławowi, który wydaje się pracować za karę, ale że to trudny egzemplarz, to przymknąć oko na niego należy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      piątek, 07 września 2018 06:36
  • wtorek, 24 kwietnia 2018
    • O początku sezonu wiosennego,deszczach, piorunach i innych

      data nie pamiętana



      O początku sezonu: deszczach, piorunach, i innych
      Stary Nietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...



      Witajcie Czytelnicy, po długim milczeniu.

      Zjawiam się, jak feniks z popiołów, znowu, z doniesieniami z akademickiej "ziemi".

      Od zeszłego tygodnia, jakoś od wtorku, albo środy, nasza poczciwa Jagienka, przeszła chyba znowu, na sezon letni. Zauważyłem od razu gdy wróciłem z zajęć i wjechawszy do holu akademika, gdy nie wyrzuciło mnie do góry na podwójnej wycieraczce, tylko przejechałem po niej jak po chodniku, pomyślałem sobie: uf to wreszcie chyba wiosna. No i jakoś tak chyba jest.

      Ta druga wycieraczka, narzucona na koniec pierwszej, to taka wydłużona możliwość studenciakom wytarcia butów, gdy leżał śnieg, było błoto, i takie tam. No co prawda, to ja tego ni w chuj nie kupuję, bo w tym roku może w grudniu były ze 3, (słownie trzy) tygodnie śniegu, ale wycieraczki podwójne leżały twardo od jakichś pięć miesięcy. No cóż taka karma. Wiosna chyba już na dobre przyszła, widzę na zewnątrz dniem upały, na przemian z ulewami, i nawet burze nie oszczędzają nikogo, i niczego. Przegrzmieć musi burza wszystkich i wszystko. Dziś wracając po zajęciach, wstąpiłem na frytki do jednej z pizzerii, znajdującej się na Piątkowskiej - po drugiej stronie niż chodzę zawsze na autobus i z niego. Dokładnie to jest po stronie po której jest poczta za hektar. Gdy wjechałem do Aleksa, słońce świeciło, a gdy wyjeżdżałem po zafrytkowaniu,deszcz i pioruny, nie oszczędzały niczego, i nikogo. Czas jakiś temu, jechał bym na wprost przez szlaban, śpiesząc się, np. przy takim deszczu, bo zawsze po południu, był otwarty, no ale od pewnego czasu ni chuj, zawsze jest zamknięty. No chyba że jakieś święto zdarzy się i portier patrzy w kamery u nas w Jagnie, to wtedy jakoś od niechcenia podniesie lewą stronę. Kiedyś już chłopaki z demolowali go, jak cały czas był zamknięty, i pewnie niedługo tak samo się stanie: podejdą, wezmą na ręce, wystawią z tych całych ramek, i postawią obok. No to mimo że deszcz zacina, laską nie nadąża się merać ziemi po dwóch stronach, a tu musisz wjechać z ulicy na chodnik, i zrobić slalom między słupkiem szlabanowym, a jakiejś wydartej kostce w chodniku, przez jakiegoś głodnego studenta. No ale udało się i dotarłem do akademika. Co prawda, zmoknięty jak kura, ale już się przebrałem i jest good.

      Hm, na dniach, wreszcie samodzielne mieszkanko wpada mi w ręce, po pięciu latach czekania, a 12 latach mieszkania w różnych akademikach, wreszcie na swoje. Kolejne trasy, przeszkody, i krawężniki trza będzie poznać, ale w raz z tym będą one mogły znowu tu wpadać. Ile potraw mięsnych podadzą kucharze, to nawet się nie mówi. Ile znów nerwów będzie, no ale dzięki temu chyba utrzymuję się na powierzchni. To takie dziwne ale, nawet studiów już mi nie żal.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 kwietnia 2018 06:06
  • niedziela, 21 stycznia 2018
    • Zakręcona myśl z akademickiej ziemi

      21 stycznia 2018



      Zakręcona myśl z akademickiej ziemi - recydywiści
      Starynietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Hejka Drodzy Czytelnicy, Dochodzę do zdania zbliżonego do Porucznika Borewicza, że: "[...] lekarz, pisarz, i milicjant są zawsze w pracy" (Szmagier K. "Zero siedem zgłoś się", rozdz. strzał na dancingu).

      Moje zdanie jest tylko co prawda zbliżone, bo ja dodałbym do tej wyliczanki zawodów które są cały czas w pracy: dziennikarza i filozofa..


      Pierwszego zawodu, chyba nie potrzeba wyjaśniać, gdyż jasne, jest, że gdyby nie dziennikarze to świat byłby nudny.
      A filozof…? No cóż, ten człowiek cały czas myśli, i nawet jak nie widzi czegoś (a rzadko to się zdarza), to cały czas myśli..


      A z racji że w akademików dużo osób stara się na swój sposób myśleć (i może nie wszystkim wychodzą z tego myślenia poprawne – logiczne wnioski), to wszyscy mówią że myślą.

      Rozmawiałem ostatnio z jednym pracownikiem z UAM, który stwierdził że „Myślenie to jest sprawa delikatnie mówiąc niemających co robić [...]”, i mimo że nie zgadzam się z takim rozumieniem, to po rozmowie z panem 10,7,z, zawsze nabieram jeszcze większej chęci do życia i funkcjonowania w społeczeństwie, które stara się być, jak najbardziej nie społeczne.


      No cóż zmiany oddolne idą bardzo wolno i strasznie opornie. Wydaje mi się, że niestety Pan 10,7,z w dużej części swoich żartobliwych poglądów na to co widzi, jak Sokratejski kamiennik, ma dużą rację. Ale nie wnikając za głęboko w ten humor, tylko tyle napiszę, że do naprawdę rozgarniętych ludzi którzy śmieją się z życia, dla mnie jeszcze jest daleka droga.


      Ciąg dalszy nastąpi

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 stycznia 2018 17:55
  • piątek, 19 stycznia 2018
    • Zima zagościła z nadejściem stycznia

      19 stycznia 2018



      Zima zagościła z nadejściem stycznia
      Starynietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Witajcie czytelnicy,
      No cóż zima ze styczniem się zaczęła. Wczorajszym dniem dotarcie na uniwerek, czy to na zajęcia, czy do biblioteki okazała się nie porozumieniem. W ogóle było to awykonalne. Tak jakoś śnieg padał i może nie najgorsze było to że zanim się doszło do chodnika, prowadzącego na przystanek, było się całym białym, jak bałwan, ale to że nie było widać w ogóle chodnika pod nogami, albo kołami.. Zastanawiam się jak to będzie dziś wyglądało rano gdy się wyjedzie z domu, no ale mimo tego że wczorajsza pogoda to plus dwa, to myślę że ten śnieg który spadł wczoraj, i przed wczoraj jeszcze nie zechciał stopnieć. No ale skoro jest zima, to musi być zimno i chociaż trochę biało.
      Ciąg dalszy nastąpi

      19 stycznia 2018



      Zima zagościła z nadejściem stycznia
      Starynietoperz

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz na: mareksuwezda małpa wp.pl



      Witajcie czytelnicy,
      No cóż zima ze styczniem się zaczęła. Wczorajszym dniem dotarcie na uniwerek, czy to na zajęcia, czy do biblioteki okazała się nie porozumieniem. W ogóle było to awykonalne. Tak jakoś śnieg padał i może nie najgorsze było to że zanim się doszło do chodnika, prowadzącego na przystanek, było się całym białym, jak bałwan, ale to że nie było widać w ogóle chodnika pod nogami, albo kołami.. Zastanawiam się jak to będzie dziś wyglądało rano gdy się wyjedzie z domu, no ale mimo tego że wczorajsza pogoda to plus dwa, to myślę że ten śnieg który spadł wczoraj, i przed wczoraj jeszcze nie zechciał stopnieć. No ale skoro jest zima, to musi być zimno i chociaż trochę biało.
      Ciąg dalszy nastąpi

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      piątek, 19 stycznia 2018 01:39
  • wtorek, 16 stycznia 2018
    • Łamię się, w istnieniu i funkcjonowaniu społecznym. Czy to możliwe?

       

       

      16 stycznia 2018

       

       

       

      Łamię się, w istnieniu i funkcjonowaniu społecznym. Czy to możliwe?

       

      Stary Nietoperz

       

       

       

       

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...

       

       

       

      Witajcie kochani czytelnicy,

       

      No i przyszedł czas bym znowu trochę ponarzekał. Porzucał mięsem, bo wegetarianem jednak nie będę.

      Hm Wpisiku, będziesz tyczył się w całości dzisiejszego dnia, a dokładnie mówiąc, jakichś dziewięciu godzin. No choć brzydki zapach, nadal został. A fuj!



      Dziś na wydziale, mieliśmy targi kół naukowych. To takie dwu dzienne wydarzenie, czyli będzie jeszcze jutro, którego celem jest to że prezentują się wszystkie koła naukowe i prezentują co oferują. Tak by może ktoś jeżeli byłby chętny, przyłączył się. No i fajnie. Ale do początku dnia wróćmy. obudziło mnie coś o drugiej rano i już nie mogłem spać. Od razu napisałem do kilku osób z koła pytanie czy wiedzą i mogą mi powiedzieć, gdzie będzie zlokalizowane stoisko koła naukowego edukacji równościowej emancypacja. No i jak mogłem się spodziewać, do dziewiątej,kiedy dotarłem na wydział nikt mi nie napisał, jedna osoba napisała tylko że dowiedziała się że ja już mam to wyjaśnione. No ale w takim razie jeżeli miałbym to wyjaśnione, to na chuj bym się pytał? Czy to nie lepiej byłoby energię sporzytkować na coś bardziej produktywnego niż zastanawianie się gdzie będzie stoisko?

      Tym bardziej że dziś dopiero zaczęła się zima w Poznaniu, i śniegu trochę nasypało a z racji tego że śnieg zawsze dla urzędników zimą jest czymś nie normalnym, takim zaskoczeniem, to chociażby mógłbym spokojnie autobusem jechać.

       

       

      Pewnie że mogłem się nie przejmować, ale na ostatnim zebraniu koła, zgłosiłem się do tego że dziś będę na stoisku służył informacją o tym co oferujemy. No i ząk. O jedenastej przyszła koleżanka która się zgłosiła też no i już od jedenastej staliśmy razem. I może ja bym sobie nic nie robił z tego bo widzący, hm, generalnie myślą oczyma, ale jakoś tak mnie to zniesmaczyło, że w kole jest 15 osób i hm no nie "błysnęło".

      Cała ta dzisiejsza prezentacja to 3 godziny, u nas na stoisku każdy mógł się poczęstować naklejką z nazwą koła logiem i jakimiś tam "znaczkami" wizytówkami, ulotkami no i można było zrobić sobie fotkę z jednym wybranym przez siebie hasłem.

      I tak jak napisałem powyżej, od przyjścia koleżanki Pauliny to już było ok no ale smród niestety pozostał. Zastanawiam się kurcze czy nie wystąpić z szeregów, gdyż takie traktowanie, to jest, dla mnie, jak lek zwiotczający w Łódzkim pogotowiu gdy miała miejsce afera

      łowców Skór

       

       

      Ciąg dalszy nastąpi

       

       

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 stycznia 2018 22:37
  • niedziela, 24 grudnia 2017
    • Skoro należy się dzielić, to będę się dzielił


      <p aligin=”wright”>
      24 grudnia 2017
      </p>
      <p aligin="center">
      <i>
      iść na rękę chcącym pomagać?
      </i>
      </p>
      <p aligin="right">
      <b>
      Stary Nietoperz
      <br>
      <a href="mailto:mareksuwezda@wp.pl">
      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...
      </a>
      </b>
      </p>
      <br>
      <justify>
      <h3>
      Witajcie czytelnicy!!!
      <br>

      Ech do licha ztą moją samodzielnością.
      <b>
      Samodzielny człowiek jest samodzielny, ale nie do końca.
      </b>
      <br>
       Są sprawy których najbardziej samodzielny człowiek z takich czy innych powodów nie może, albo nie chce sam wykonywać. Hm Moja oriętacja przestrzenna jest mogę powiedzieć średnio dobra. Czasami się wiesza ale jak się nauczę gdzieś docierać, czy to naocznie, czy też przez wytłumaczenie przez kogoś, to poruszam się sprawnie daną trasą.
       Jednak wczoraj wreszcie po tygodniu namów koleżanki mnie, że warto bym czasami odpuścił i dał się trochę po prowadzić innym pod rękę, postanowiłem przynajmniej przez jakiś czas spasować i nie tłuc się po głowie tym że nie umiem dotrzeć do kościoła św Wojciecha, tylko będę prosił w danym dniu kolegów – braci którzy też chodzą do tego kościoła by mnie podprowadzili, jeżeli oczywiście nie jest to problemem.
      Tak jakoś wyszło że wczoraj pierwszy raz skorzystałem z takowej pomocy, no Przyczepiłem się do bagażu w jedną stronę kolegi, a potem z kościoła na przystanek urząd marszałkowski, pod dawnym hotelem Polonez dwie koleżanki mnie odholowały. Jedna z nich to jeśli się nie mylę luiza.

      Hm tak myślę, i myślę  że od przystanku do niniejszego neo chyba nie tak szybko nauczę się trasy tak by trafiać samemu. No ale nie ma chyba tego złego.
      Na tym na razie kończę,. Bywajcie czytelnicy!!!!

      <br>
      Ciąg dalszy nastąpi
      <br>
      </b>
      </h3>
      </justify>

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 grudnia 2017 22:07
  • środa, 08 listopada 2017
    • Pierwsze szkolenie antydyskryminacyjne na wydziale studiów edukacyjnych na UAM za nami

       

      <p aligin=”wright”>

      8 listopada 2017

      </p>

      <h1>

      <p aligin="center">

      <i>

      Pierwsze szkolenie antydyskryminacyjne na wse z ramienia Koła Naukowego edukacji równościowej „Emancypacja” przeszło do przeszłości

      <br>

      Stary Nietoperz

      </i>

      </p>

      </h1>

      <p aligin="right">

      <u>

      <a href="mailto:mareksuwezda@wp.pl">

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...

      </a>

      </u>

      </p>

      <br>

      <justify>

      <h2>

      Witajcie Czytelnicy

      <br>

      Pierwsze antydyskryminacyjne i prawnoczłowiecze warsztaty na UAM za nami.

      <br>

      </h2>

      <h1>

      W dniu wczorajszym, tj. 7 listopada 2017 odbyło się na wydziale studiów edukacyjnych, <b>pierwsze</b>szkolenie z tego jak reagować na dyskryminację wobec innych, czym charakteryzuje się dyskryminacja a także między innymi skąd bierze się myślenie stereotypowe o otaczających nas osobach</h1>

      <h2>

      <br>

      Wszystkie wydarzenia realizowane są w ramach programu <big>

      <i>

      Amnesty International Polska "Wszyscy ludzie rodzą się wolni równi"</i>

      </big>

      przy wsparciu Pani Dziekan Pedagogika UAM WSE Poznań prof. dr hab. Agnieszki Cybal-Michalskiej.

      #prawaczłowieka

      #WolniRówni

       

      <b>

      <br>

      Ciąg dalszy nastąpi

      <br>

      </b>

      </h2>

      </justify>

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      środa, 08 listopada 2017 07:55
  • czwartek, 28 września 2017
    • Opinia o jednej z Poznańskich bibliotek. Rozczarowanie, czy ostrzeżenie?

       

      <p aligin=”wright”>

      28 września 2017

      </p>

      <h1>

      <p aligin="center">

      <i>

      Opinia o jednej z Poznańskich bibliotek. Rozczarowanie, czy ostrzeżenie?

      <br>

      Stary Nietoperz

      </i>

      </p>

      </h1>

      <p aligin="right">

      <u>

      <a href="mailto:mareksuwezda@wp.pl">

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...

      </a>

      </u>

      </p>

      <br>

      <justify>

      <h2>

      Witajcie Czytelnicy

      <br>>

      Przyznam się że przez całą noc myślałem czy pisać o tym, ale jednak pomyślałem, że skoro nie ja, to kto.

      <br>

      Wczoraj wreszcie zdobyłem się na ruszenie do biblioteki raczyńskich w Poznaniu, i oddanie książki. No tak, myślałem że albo się nauczę jak tam dojeżdżać do wejścia od biblioteki dla dzieci, albo że skończy się remont wejścia dla niepełnosprawnych. No cóż, ani jedno, ani drugie nie zaistniało w pełni. Wejście jak od pół roku było remontowane w lipcu, tak nadal remont dalej trwa, i nie widać kiedy się mógłby zakończyć. Z drugiej strony mi ciężko tam skumać jak dojechać do wejścia dla dzieci, więc podjąłem decyzję o niechodzeniu do niniejszej instytucji <i>kultury

      </i><br>

      Poza tym niniejsza instytucja jakiś czas temu dostała nagrodę szansy dla niewidomych, w konkursie co rocznym „idol szansy dla niewidomych”, rzekomo za najbardziej dostępny lokal dla niewidomych. w Poznaniu, Jak wiadomo niektórym, zostały tam zamontowane w budynku prowadnice dla niewidomych i oznaczenia w alfabecie brajla, na głównych pomieszczeniach urzyteczności.

      Tyle tylko że wszystko to zostało tak umieszczone by ładnie wyglądało, a nie koniecznie było użyteczne. Oznaczenie np. na wc jest na wysokości oczu dorosłego człowieka. <i>no bo przecież tak ładnie wygląda</i> Może się nie znam, ale konia z rzędem temu kto znajdzie niewidomego który intuicyjnie będzie merał drzwi  na wysokości oczu, w poszukiwaniu oznaczenia w jemu dostępnym piśmie. To bzdura. Intuicyjnie drzwi mera się na wysokości klamki, i dlatego na tej wysokości powinny być oznaczenia, no ale ja oczywiście rozumiem że takie oznaczenie drzwi  dosyć słabo wygląda dla widzących. <br>

      Prowadnice sągdzieś położone, jednak ich nie widziałem jeszcze.

      Jedynym udogodnieniem dla niedowidzących i niewidomych, jest to że można wyporzyczać na pendriwe lub na czytniku audioboki których jest dosyć pokaźna ilość a wczoraj dowiedziałem się że także książki w brajlu są na stanie, ale to wydaje mi się być taką kaczką nieomal dziennikarską, bo nie słyszałem wcześniej od innych członków biblioteki o takowej możliwości, ani od pracowników. A najbardziej zainteresowani są zawsze najlepiej poinformowani. Poza tym myślę że tyle alternatyw mamy by wypożyczać książki przez niewidomych, te mówione, że akurat te źródło może nie mieć już przyjemności mojego członkostwa. Członkowie reklamowani przez sygnały świata w byłym radiu Merkury, a obecnym radiu Poznań muszą wystarczyć Bibliotece Raczyńskich. Poza tym zgodnie z otrzymaną nagrodą szansy dla niewidomych walka o dostępność do biblioteki dla niepełnosprawnych to nie tylko książki bo by wypożyczyć książkę, najpierw trzeba tam przyjść. A by dojść czy na pierwsze piętro do biblioteki ze zbiorami dla niewidomych schodami, czy windą, to do tych dwóch miejsc przydały by się ścieżki prowadzące z prowadnicami, a przynajmniej do windy od wejścia przez bibliotekę dla dzieci nie ma ani jednej prowadnicy.

      <br>

       

       

      <br>

      :_}

      <b>

      <br>

      Ciąg dalszy nastąpi

      <br>

      </b>

      </h2>

      </justify>

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      czwartek, 28 września 2017 09:08
  • czwartek, 21 września 2017
    • Wpis bez tytułu

       

      <p aligin=”wright”>

      21 września 2017

      </p>

      <p aligin="center">

      <i>

      Idzie jesień. A na Dąbrowskiego w Poznaniu „krety” wylazły na chodniki.

      </i>

      </p>

      <p aligin="right">

      <b>

      Stary Nietoperz

      <br>

      <a href="mailto:mareksuwezda@wp.pl">

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...

      </a>

      </b>

      </p>

      <br>

      <justify>

      <h2>

      Witajcie Kochani czytelnicy.

      <br>

      Zauważam oznaki zbliżającej się szybko zimy, i przyznam, że wkur... mnie to nie na żarty.

      <br>

      Na Dąbrowskiego, którędy czasami mam Nieprzyjemność jeździć chodnikiem, wylazły „krety” na chodniki. I bynajmniej nie mam na myśli mysich kuzynów. To te krety które nie wiadomo kiego h... szukają pod chodnikami. Tacy zdejmują te chodniki po pięćdziesiąt razy na rok, a potem te chodniki wyglądają jakby po nich stado czołgów przejechało. Odcinek równego chodnika mało gdzie można znaleźć. A tym gorzej mnie to wkurwia że ryją teraz na chodnikach na których jakiś czas temu zostały prowadnice dla niewidomych położone. I pewnie miałbym to w … gdybym nie był głównym zainteresowanym, a dam sobie rękę uciąć że jak zakończą rycie – znajdą czego nie zgubili, że nie położą prowadnic tak jak przed kopaniem były położone. Wczoraj poruszając się chodnikiem po południową porą widziałem jedną piaskownicę wyrytą a dziś już w dwóch miejscach grzebali w ziemi. Nie mogę nerwowo jak widzę takie bezmózgowie

      <b>

      <br>

      Ciąg dalszy nastąpi

      <br>

      </b>

      </h2>

      </justify>

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 września 2017 14:41
    • Od dwóch dni w akademikach ogrzewanie włączone. Czyżby jesień pośpieszyła się?


      <p aligin=”wright”>
      21 września 2017
      </p>
      <p aligin="center">
      <i>
      Od dwóch dni ogrzewanie w akademikach włączone. Czyżby jesień pośpieszyła się?

      </i>
      </p>
      <p aligin="right">
      <b>
      Stary Nietoperz
      <br>
      <a href="mailto:mareksuwezda@wp.pl">
      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...
      </a>
      </b>
      </p>
      <br>
      <justify>
      <h3>
      Witajcie Kochani czytelnicy.
      Zjawiam się przed wyjściem do Arbajtu.
      Taka myśl, od wczoraj u nas w akademiku w Jagience jest włączone ogrzewanie.  Hm, za oknem od dwóch dni zrobiło się jakoś cieplej, a tu grzeją na całą parę. Może tak ustawiony jest zegar w programie, że akurat 20 września włączane jest ogrzewanie, ale to dziwne bo to nawet nie była jeszcze choćby kalendarzowa jesień. Ale z drugiej strony wiadomo przynajmniej, że jak zajdzie potrzeba wysuszenia szybko czegoś albo przytknięcia zimnych dłoni do kaloryfera, to będą mogły się ogrzać, po uprzednim włączeniu.
      <hr>
      Ja tam w swoim roomie jeszcze nie włączam, bo ugotował bym się i nawet w nocy gdy mam chwilę ostatnio do przespania, to się rzucam na łóżko i szybko zasypiam. A przy ogrzewaniu, jeszcze musiałbym się męczyć. Choć dziwny styl spania mam to jednak czasami też muszę.
      No to bywajcie, a ja zmykam i do następnego wpisu,
      <b>
      <br>
      Ciąg dalszy nastąpi
      <br>
      </b>
      </h3>
      </justify>

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      czwartek, 21 września 2017 09:36
  • wtorek, 12 września 2017
    • Recenzja Restauracji Makaron w Poznaniu

       

       

      12 września 2017

       

       

      Recenzja" Restauracji Makaron

       

       

      Stary Nietoperz

       

       

      jeśli masz jakieś uwagi, napisz...

       

       

       

       

      Mamy wtorkowy,ciepły wieczór.



      Dziś kochani czytelnicy, zjawiam się z recenzją restauracji Makaron w poznaniu przy ul. Zofii Naukowskiej 61

      https://m.facebook.com/MakaronRestauracja/?refid=46&sld=eyJzZWFyY2hfc2lkIjoiZDZjYmJlYmE3YWJjOTc5ODI4Y2VjMTFmZDAxY2EzNzkiLCJxdWVyeSI6InJlc3RhdXJhY2phIE1ha2Fyb24iLCJzZWFyY2hfdHlwZSI6IlNlYXJjaCIsInNlcXVlbmNlX2lkIjoyMDkzMDE1NTU5LCJwYWdlX251bWJlciI6MSwiZmlsdGVyX3R5cGUiOiJTZWFyY2giLCJlbnRfaWQiOjE3MzU1Mjc2MjMzNDU5NTgsInBvc2l0aW9uIjowLCJyZXN1bHRfdHlwZSI6Mjc0fQ%3D%3D”> link tu

       

      Zacznę tak, pełen zachwyt,!!! Restauracja w pełni dostępna dla niepełnosprawnych – od przodu są schody, ale niedaleko dalej z prawej strony

      jest podjazd dla wózków. Podjazdem jedzie się jakieś 3 metry a następnie wjeżdżamy w taki jakby tunel: z lewej strony jest ściana restauracji, a z prawej mamy ścianę od murku, który podpiera zadaszenie. Do restauracji wejście jest po jakichś 10 metrów od początku podjazdu na lewo. Drzwi otwierają się do siebie, są nieco ciężkie, ale przed solidnym posiłkiem trochę wysiłku się przyda (uśmiech). Po przejściu drzwi skręcamy pod kontem prostym w prawo i po 30cm mamy kolejne drzwi, otwierane także do siebie prowadzące do restauracji.

       

      Po lewej stronie od wejścia jest kasa, i miejsce gdzie Panie kelnerki i kucharki przygotowują posiłki. Idąc dalej prosto po lewej są chyba 3 stoliki, na wprost są też stoliki, i po prawej stronie też stoją stoły.



      Atmosfera w restauracji jest domowa, cicha i lekko przyciemniona. Palą się małe, punktowe światełka i świeczki, ale to na tyle jest niewielka ilość światła, że nie powoduje agresywności w otoczeniu



      I w końcu dochodzimy do najważniejszego, do posiłku. Ja dziś zamówiłem makaron z kurczakiem sosem pomidorowym i warzywami. Mniam okrutnie pyszne, ale porcje są jak dla całej armi. Myślałem że nie zjem całej porcji, taka wielka była. U mnie w domu na 2, 3 dni tyle makaronu starcza, ale z racji że nie wolno marnować a tym bardziej, jak się pierwszy raz jest, to siedziałem chyba nad talerzem godzinę.

      Po godzinie zmęczyłem całą porcję, pewnie jutro będę cierpiał, ale nie mogłem inaczej. takie to super było



      A teraz na chwilę przejdę do naczyń, na których podaje się posiłki (a przynajmniej ja miałem tak podane. Był, to talerz - półmisek z wysokimi brzegami z biskwitowego wypału. Takie naczynia to sztuka wytoczyć na kole, a były one toczone

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mimazg1
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 września 2017 23:10

Kalendarz

Październik 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny